Cart

Techno Classica Essen 2016 Part 1

​Głodny motoryzacyjnych wrażeń zaraz po Targach Poznańskich postanowiłem wybrać w podróż do Niemieckiego miasteczka Essen, w którym to już od wielu lat organizowane są jedne z największych targów klasycznej motoryzacji na świecie. Jadąc tam nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Jedyne targi, jakie dotychczas odwiedzałem skupiały się na współczesnych autach a klasyki występowały dość rzadko raczej, jako dodatek do wystawy, niż jako główni bohaterowie. W dniu targów w całym mieście można było spotkać lawety z klasycznymi samochodami, a co ciekawe bardzo często również auta dojeżdżające na targi o własnych siłach. Wyczekując na otwarcie bram przed głównym wejściem postanowiłem przejść się dookoła kompleksu budynków w poszukiwaniu interesujących samochodów. Wtedy właśnie pod mój obiektyw wpadło, jako pierwsze Porsche 911 930 Turbo w kolorze białym. Zaraz obok pojawił się Aston Martin Vanquish oraz DB4 Vantage w specyfikacji przygotowanej na Wielką Brytanię. Po chwili nadjechał olbrzymi Rolls Royce Phantom po liftingu i od razu wiedziałem, że to będzie dobry dzień. Po otwarciu bram weszliśmy na pierwsze stoisko sygnowane logo BMW. Pojawiły się między innymi bardzo ciekawe BMW E30 325ix Baur TC, BMW 507, słynne modele z serii sygnowanej literą, „Z” czyli Z1, Z3M Coupe oraz przepiękne Z8 będące moim subiektywnym zdaniem jednym z najpiękniejszych aut Bawarskiej marki. Zachwyca nie tylko piękne nadwozie, Z8 ale również podzespoły przejęte z BMW M5 E39. Silnik V8 o pojemności 4,9l generujący moc 400 koni mechanicznych pozwala na rozpędzenie BMW to pierwszej setki w czasie 4,7s. Wiem, że może w erze dwusprzęgłowych skrzyń automatycznych i prawie 600-set konnych kombiaków może nie robi to na Was wrażenia, ale pamiętajcie…cyferki to nie wszystko. Przechodząc dalej rozpoczęliśmy nasze zwiedzanie prywatnych sprzedawców. Już na pierwszy rzut oka zauważyłem dwie 911-nastki w wersjach Turbo. Mam ogromną słabość do tych aut, przez co przy czarnej 964 oraz wiśniowej 993 musiałem spędzić nieco więcej czasu. Zaraz za Porsche-akami stało czarne BMW M3 E46 CSL. Tak, tak wiem będę przynudzał Was pewnie moim zamiłowaniem do BMW jednak CSL to nie zwykłe M3 E46. Jest to specjalna wersja M3, odchudzona o ponad 110kg w stosunku do seryjnej wersji. Polepszono również rozkład masy. Brakuje tutaj klimatyzacji oraz radia za to silnik został wzmocniony, dzięki czemu generuje 360 koni mechanicznych. Moc jest przenoszona na koła za pomocą sekwencyjnej skrzyni SMG, dzięki czemu CSL rozpędza się do 100km/h w czasie 4.8S. M3 E46 CSL to auto sportowe dla entuzjastów motoryzacji, bardzo lekkie, mocne i pozbawione wszelkich kompromisów. Ok, może wystarczy już tych BMek. Przejdźmy dalej, tym razem do Alfy SZ oraz RZ, którą na żywo widziałem po raz pierwszy. Muszę przyznać, że stylistyka jest bardzo oryginalna i nie każdemu musi się podobać. Do mnie pudełkowaty kształt jakoś nie trafia, o ile SZ w czerwieni wygląda całkiem nieźle to czarna RZ od tyłu zbyt przypomina mi karton. W tym momencie chciałbym cofnąć wszystkie moje zarzuty, bo jak dobrze wiemy Alfy są wyjątkowe dla samochodziarzy i nie możemy ich krytykować. Sytuację SZ/RZ ratuje silnik V6 o pojemności 3.0L generujący moc 210 koni mechanicznych o przepięknym brzmieniu jak przystało na Alfę. Auto jest bardzo rzadkie, kabrioletów oraz coupe powstało łącznie około 1300 sztuk, co czyni go łakomym kąskiem dla kolekcjonerów. Pozostając przy Włoskiej motoryzacji na targach pojawiło się wiele sztuk Ferrari Dino. Jak pewnie wiecie jest to pierwszy drogowy samochód tej marki z centralnie umieszczonym silnikiem. Ciekawostką jest, że Dino nigdy nie posiadało oficjalnego logotypu Ferrari na masce. Zastępował go napis Dino, czyli imię pierwszego syna Enzo Ferrariego, tragicznie zmarłego na dystrofię mięśniową Duchenne'a. Niedaleko Dino znalazło się miejsce dla największej konkurencji Ferrari, czyli Lamborghini. Nie mogło zabraknąć oczywiście słynnej Miury ani futurystycznego Countach-a. Poza absolutnym zatrzęsieniem Jaguarów E-Typeów we wszystkich możliwych wersjach pojawiło się również kilka sztuk wyjątkowego Mercedesa 190 E 2.5-16 Evo, którego historię zgłębię w przyszłych częściach naszej podróży po targach w Essen. Na koniec pozostawiłem Porsche 935 Kremer K3 Le Mans słynące z wygranej w 1979 roku 24 godzinnego wyścigu w Le Mans poprowadzone głównie przez Klausa Ludwiga. 935 Wyposażone zostało w sześciocylindrowy silnik boxer z gigantyczną turbosprężarką, dzięki czemu generował moc w okolicach 750-800 koni mechanicznych, co przy masie wynoszącej 970 kilogramów robi piorunujące wrażenie nawet dzisiaj. To wyjątkowe auto zostało wycenione na równo dwa miliony euro.

Dawid Doluk

niedziela, 24, kwiecień 2016